Zdjęcia lotnicze z drona vs zdjęcia z samolotu — kompletne porównanie
Klasyczne zdjęcia lotnicze wykonywane z samolotu mają w Polsce długą historię — pierwsze udokumentowane zastosowania pochodzą z lat 30. XX wieku. Przez kilkadziesiąt lat były domeną firm specjalistycznych z własną flotą lotniczą, certyfikowanym personelem, infrastrukturą lotniskową. Standardowe parametry: lot na wysokości 1500-3000 metrów, sensor wielkoformatowy (50-100 megapikseli), rozdzielczość terenowa 10-25 cm/piksel. Idealne do mapowania dużych obszarów (województwa, autostrady, sieci energetyczne), niedostępne dla typowych projektów inwestycyjnych ze względu na koszt.
Wprowadzenie dronów fotogrametrycznych w okolicach 2018 roku zmieniło ekonomię branży. Drone latający na wysokości 80-150 m daje rozdzielczość 1-3 cm/piksel (5-10× wyższą niż samolot), kosztuje 30-50% mniej za podobny obszar, jest dostępny w 24-48 godzin (samolot wymaga 2-4 tygodni planowania). Dla obszarów do 200 ha drone'y zdominowały rynek — to dziś standardowa metoda dla większości projektów inwestycyjnych w Polsce.
Granica ekonomiczna między dronem a samolotem to około 200-300 ha. Poniżej drone'y zawsze wygrywają — czasem, kosztem, jakością. Powyżej 1000 ha samolot ma przewagę — może objąć ten obszar w jednym locie, podczas gdy drony wymagałyby kilkudziesięciu sesji. W przedziale 200-1000 ha decyzja zależy od priorytetów: jeśli liczy się rozdzielczość terenowa — drone, jeśli czas jednego pomiaru — samolot. W praktyce większość projektów polskich mieści się w przedziale 1-100 ha, gdzie drone jest jednoznacznie najlepszą opcją.
Dla naszej praktyki w Wrocławiu obszary klientów to typowo 1-30 ha (place budowy, inwestycje deweloperskie, mniejsze obiekty przemysłowe). Bardzo rzadko realizujemy projekty powyżej 100 ha — głównie dla większych farm fotowoltaicznych i kompleksów logistycznych. Dla tych większych obszarów drone'y wciąż są efektywniejsze niż samolot — zarówno czasem jak i kosztem.

